środa, 25 marca 2015

Twierdza Wspomnień - Rozdział 14_epizod 1



Był w wyjątkowo dobrym nastroju, kiedy wychodził na dziedziniec. Opierając ręce na biodrach, rozejrzał się wokół. Dzień zapowiadał się wspaniale, słońce wędrowało po niebie, ogrzewając mury zamku, pomagając w pracach, wypełniając serca ludzi radością. Takie dni jak te miały w sobie magię. Brak wiatru, czy deszczu sprzyjał pracom budowlanym, a długie, jasne dni pozwalały na dłuższą pracę.
Roboty na flankach miały się ku końcowi. Robotnicy kładli właśnie ostatnie partie kamieni, wyrównywali nierówności zaprawą, sprawdzali, czy całość dobrze się prezentuje. Zachodnia i wschodnia baszta również były gotowe. Dachy przykryto już gontami, a metalowe iglice lśniły w słońcu.
Widział uśmiechy na twarzach swoich ludzi, a ich zadowolenie pod dwóch latach ciężkiej pracy, było wręcz namacalne. Jeszcze kilka dni, może tydzień i część obronna zamku zostanie ukończona. Całość prezentowała się wprost zachwycająco i już teraz Cedric czuł dumę. Zewnętrzne mury podniesiono o trzy metry, stare blanki zburzono do podstaw, a w ich miejsce postawiono nowe. Planował przeznaczyć jedną na zbrojownię, z drugiej zaś uczynić podręczny spichlerz dla mieszkańców warowni. Nowy kamień na dziedzińcu również prezentował się wyśmienicie. Do tej pory większość podwórza stanowiła ubita ziemia, która po deszczach zamieniała się w błoto. Teraz przynajmniej konie i ludzie nie będą topić się w nieczystościach.
Prace nad nowymi budynkami gospodarczymi, chlewami i stajniami ciągle jeszcze trwały, ale nie przejmował się tym za bardzo. Planował dać robotnikom tydzień wolnego, a wcześniej wydać ucztę dla całej załogi z okazji ukończenia pierwszego etapu przebudowy Gelar. Kiedy wrócą wypoczęci, przerzuci większość z nich do budowy wioski poza murami zamku, reszta pomoże w pracach wewnątrz zamku. Tu ciągle jeszcze sporo było do zrobienia, ale to również go nie martwiło. Optymizm go nie opuszczał.
Zwłaszcza gdy przypomniał sobie minę Bursy i Gerenisse, gdy opuszczał komnatę. Obie kobiety sprawiały wrażenie równie zaskoczonych, co zszokowanych. Zastanawiał się, jak szybko po jego wyjściu rzucą się sobie do gardeł? Zapewne niezwłocznie. Nie martwił się już nawet tym, że stara smoczyca mogłaby spróbować zabić kurellkę. Nie, Bursa nie zrobi nic z tych rzeczy, za bardzo bała się samotności poza murami zamku, by dać się owładnąć krwiożerczym zapędom. Prędzej złośliwymi docinkami spróbuje zatruć życie młodej podopiecznej, Gerenisse zaś nie pozostanie jej dłużna. Tak, życie potrafiło być piękne. Rozłożył ramionami, przeciągając się z zadowoleniem. Nawet żałował, że nie potrafi być niewidzialny i nie może patrzeć, co dzieje w izbie.
– Lordzie Cedricu, dobrze, że cię widzę... – Z daleka wołał ku niemu Namar. Zarządca stał na murach i widząc lorda, zaczął machać rękoma. Chwilę później już schodził po stopniach.
– Jakieś problemy? – zapytał smok, kiedy mężczyzna zatrzymał się przed nim. Młody pełnomocnik pokręcił głową, a jego ciemne włosy zatańczyły wokół drobnej twarzy. Namara zastąpił na stanowisku Guldę, wiekowego gada, który dziś był już tak ślepy, że dwoje służących musiało go prowadzić, by starzec mógł gdziekolwiek dojść. Młody wiek nowego zarządcy sprawiał, że wielu nie traktowało go zbyt poważnie, i z pobłażaniem przyjmowało jego rozkazy. Cedric jeszcze nie interweniował, póki praca była zrobiona nie było potrzeby wprowadzać chaosu, a chłopak sam musi zasłużyć sobie na szacunek.
– Przybyły ptaki z wieściami – odparł szybko. Jako że policzki mężczyzny płonęły z podekscytowania, Cedric uświadomił sobie, że przeczytał on już notatki. Sam dał mu takie prawo, mianując go swoją prawą ręką i teraz Namar przestępował z nogi na nogę zachwycony rewelacjami.
– Mów! – zażądał smok, ale zarządca pokręcił głową.
– Nie tu, przejdźmy w jakieś spokojniejsze miejsce – odparł konspiracyjnym tonem i nie czekając, aż lord zareaguje, skierował się krużgankom.
Brwi smok podjechały do góry, ruszył jednak za swoim pracownikiem w podcienia. Namar zatrzymał się przy ścianie i dopiero kiedy upewnił się, że nikt ich nie podsłuchuje, a robotnicy są daleko, powiedział:
 – Rankiem przyfrunął pierwszy ptak z lasu druidów, a przed chwilą zjawił się sokół z Farrander.
 Uśmiech natychmiast zniknął z twarzy lorda.
 – Co się dzieje? Czy król jest przy dobry zdrowiu? Zdrajcy? – wyrzucał z siebie pytania, jakie natychmiast zalęgły się mu w głowie. Dobry nastrój ulotnił się w jednej chwili.
 – Jego Wysokości nic nie jest... chyba... – wydusił cicho zarządca. Jego mina była ściągnięta. Sięgnął do kieszeni po kartkę, podając ją Cedricowi.
Smok szybko przebiegł wzrokiem po krótkiej treści. Wiadomość pochodząca z Farrander natychmiast zmroziła mu serce. Zlokalizowano wrogie oddziały na Czerwonych Wyspach, ostatecznie też potwierdzono istnienia prawowitego następcy Tollesto, król nakazuje wszelką ostrożność, zmusza też do informowania stolicy o pojawieniu się nieznanych smoczych osobników.
 – Cholera! – zaklął Cedric. Wiedział, że wysłano zwiad na tereny poza Siódmym Lądem. Miał jednak nadzieję, że zbrojni nic tam nie znajdą. Teraz jego nadzieje legły w gruzach.
 – Co to dla nas oznacza? – zapytał szeptem Namar.
 Smok skrzywił się.
 – Mniej więcej tyle, że czeka nas kolejna wojna.
 – Ale hrabia zginął... – ciągnął chłopak.
 – Czytałeś wiadomość – rzucił smok. – Skurczybyk miał syna, ukrył go nie wiadomo gdzie, a teraz gnojek wypełznął ze swojej nory i ślini się na myśl o koronie.
 – To jakieś szaleństwo, jakie może mieć szanse? Kto go poprze? – Głowił się zarządca.
 – Zapewniam cię, że znajdzie się wielu chętnych do podziału łupów. – Na ustach Cedrica pojawił się gorzki uśmiech. – Tylko patrzeć jak zaczną ściągać na północ.
 – Czy ktokolwiek go widział? – dopytywał się Namar.
 – To bez znaczenia. Sama plotka, że istnieje, przysporzy mu wielu entuzjastów, szczególnie wśród tych, którym nie podobają się rządy Ariela.
– A są tacy?
 – O niezadowolonych najłatwiej – burknął lord. – Pokaż mi drugą wiadomość. Jeśli jest równie pomyślna, jak pierwsza, idę się napić.
 Twarz zarządcy pokryła się ciemnym rumieńcem. On sam zaś sprawiał wrażenie, jakby chciał zapaść się pod ziemię. Mimo to podał swemu lordowi pasek. Nie był to nawet papier, czy kawałek skóry, tylko długi liść, na którym kolorowym barwnikiem wyryto kilka zdań. Druidzi mieszkali w oderwaniu od świata, papier oszczędzali na księgi i przepowiednie, pilniejsze wieści wysyłali na korze drzew lub liściach.
 Cedric wziął rulonik i lekceważąc dziwne zachowanie swego zarządy, zaczął czytać. W miarę jak przebiegał wzrokiem po kolejnych słowach, gniew rozlewał się mu w kościach, a zakłopotanie widoczne u zarządcy przestało go dziwić.
 – Nikomu nie powiesz, co czytałeś! – powiedział ostrym tonem, chowając liść do kieszeni.
 Mężczyzna skinął głową.
 – Oczywiście, mój panie – zapewnił.
 Cedric pogroził mu palcem.
 – Ta sprawa nie podlega dyskusji, masz trzymać język za zębami.
 Kolejne skinięcie głowy i smok miast odetchnąć z ulgą, skrzywił się jeszcze bardziej. Tego mu tylko było trzeba. Druidzi powiadomili go, że Lamis szuka swej siostry. Kurell odkrył już, że dziewczyna została zabrana do Farrander. Kapłani prosili Cedrica o powiadomienie władcy o zaistniałej sytuacji, gdyż złotnik może zechcieć odwiedzić stolicę. Wyrazili również nadzieję, że smok będzie równie dobrze strzegł swych granic, jak i swego więźnia.
 Hrabia zmełł w ustach przekleństwo. Namar nie spuszczał z niego wzroku. Zarządca niecierpliwie czekał na słowa swego pana. Nie rozumiał do końca treści wiadomości, chociaż bardziej prawdopodobne, że zżerała go ciekawość. Widział dziewczynę i jak większość w warowni uważał, że lord przywiózł sobie narzeczoną. Z wiadomości tymczasem wynikało, iż kobieta była więźniem nie kochanką.
 Cedric westchnął ciężko. Obawiał się, że prawda prędzej czy później wyjdzie na jaw. Złudnie jednak wierzył, że zdarzy się to kiedy dziewki już nie będzie w Gelar.
 – To, co powiem, ma zostać między nami – zażądał, mierząc swego podwładnego ostrym spojrzeniem.
 Chłopak ledwie dostrzegalnie zamrugał.
 – Dziewczyna jest szpiegiem z północy. Pracuje dla swego brata, złotnika z Lahmar. Ten zaś najprawdopodobniej służy smokom z północy.
Rumieniec zniknął z twarzy Namara, kiedy pojął sens wypowiadanych przez Cedrica słów. Jego policzki stały się wręcz kredowobiałe, a w rozszerzonych źrenicach czaiło się niedowierzanie.
 – Szpieg? Tutaj? – jęknął, ale Cedric zgromił go spojrzeniem.
 – Ona jest moim problemem, nie twoim, czy kogokolwiek innego – powiedział. – Król kazał mi ją zabrać i spróbować nakłonić do wyjawienia prawdy o siłach północy. Mój ojciec widzi w niej jednak swoją synową, muszę więc kłamać, że nią jest. Chwilowo. Rozumiesz, o czym mówię?
 Mina Namara była jeszcze głupsza niż chwilę wcześniej i Cedric ponownie zaklął pod nosem.
 – Dziewka sporo wie, a ja muszę zdobyć jej zaufanie i wyciągnąć z niej przydatne dla korony informacje.
 – Wszelkimi sposobami? – zapytał Namar, a Cedric zmarszczył brwi.
– Wszelkimi co?
– Nieważne, jakim sposobem to zrobisz, panie? – ponowił pytanie Namar.
–Tak, chyba tak – odparł smok, drapiąc się po brodzie.
– Zatem, może być twoją kochanką?
 Teraz to Cedric rozdziawił usta.
– Kochanką? Że niby w łożu... – zakłopotanie pewnikiem odmalowywałoby się na twarzy smoka, gdyby złość wpierw go nie wyparła. – Czy z tego wszystkiego, co powiedziałem, tylko to zapamiętałeś? – warknął, a zarządca uśmiechnął się krzywo.
– Jest piękna. Trudno o niej zapomnieć, jeśli raz się ją zobaczyło.
 W odpowiedzi smok prychnął.
– Ja nie mam z tym żadnych problemów – skłamał bez zająknięcia. Namar miał rację. Trudno było przejść obojętnie obok Gerenisse. Jej wdzięki, lico, jasne włosy, wszystko to sprawiało, że bez przerwy zastanawiałeś się, jakby to było, wciągnąć ją do łożnicy. Czy jęczałaby, gdyby ją pieści, ssał jej sutki, głaskał biodra, wypełniał ją sobą?
 Smok otrząsnął się z głupich myśli.
 Warcząc, zganił podwładnego.
 – Będziesz siedział cicho i trzymał język za zębami – rozkazał. – Ta kobieta jest zdrajcą i tak masz ją traktować. Żadnych głupich uśmieszków, czy aluzji.
 – Ale...
 – To moje ostatnie słowo – zagrzmiał Cedric. – Kobieta jest moim zmartwieniem, twoim zarządzanie zamkiem.
 – Jak sobie życzysz, panie – odrzekł niechętnie młody smok. – Chciałem tylko powiedzieć, że kobiety w zamku już zdążyły ją polubić, a dziewki kłapią na lewo i prawo, jaką wspaniałą będą mieć panią. Rycerzy też oczarowała.
 – Jasna cholera! – wrzasnął lord, wyrzucając ręce do góry. – Jakim sposobem to wszystko niby zrobiła? Jest tu tak krótko.
 – Służące ją widują i dużo o niej opowiadają – odparł wymijająco mężczyzna. – Zbrojni zaś zerkają na nią na korytarzach. Uśmiecha się do nich, pozdrawia każdego i życzy dobrego dnia – odparł, uśmiechając się szeroko i w Cedrciu zagotowała się krew. Smok przebudził się, powarkując groźnie, żądając kobiety dla siebie. Lord nie musiał pytać, czy jego zarządca uległ wdziękom kurellki, odpowiedź chłopina miał wypisaną na twarzy. Korciło go, by przyłożyć chłopakowi i zetrzeć z jego twarzy ten kretyński uśmiech zadowolenia.
 Z Gerenisse też będzie musiał porozmawiać. Wybije jej z głowy spoufalanie się ze służbą i uwodzenie jego zbrojnych.

9 komentarzy:

  1. Swietnie mu idzie przebudowa zamku moze przed wojna zdazy zawsze bedzie co potem znowu odbudowywac Cedric chyba nie myslal ze z Gerenisse nie bedzie klopotów - nie podejrzewalam ze jest tak naiwny Ona jest jednym wielkim klopotem !! Ciekawe co teraz zrobi porozstawia wszystkich po katach , chyba ze znowu ma zludzenia ze to on jest silniejszy niz G.Dziekuje Emi milego dnia blanka

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak sobie myślę, Bianko, że kłopoty, które zafunduje mu Gerenisse tylko wyjdą Cedricowi na zdrowie. Ale na to będziecie musieli jeszcze poczekać.
    Dziękuję za odwiedziny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochani, trochę mnie nie było. Niestety, posypałam się zdrowotnie, ale już jest okej. Tak więc ruszamy z kopyta.
    Ściskam was wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się Emiś zes juz zdrowa :**

      Usuń
    2. Ciesze się Emiś zes juz zdrowa :**

      Usuń
  4. Złośliwy ten Cedrik nie ma co :) niewidzialność mu się marzy hihihi a zarządca racje ma ...do łóżka niech ją weźmie to i szybko się dowie co w trawie piszczy :D:D:D dziękuję Emiś I buzi :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma to jak męski punkt widzenia, zaciągnąć babę do wyrka i zrobić swoje, a potem liczyć, że zacznie mówić. Oj, Sławku. Najgorsze jest to, że się z tobą zgadzam.

      Usuń
  5. Sądzę, że Sławek D ma rację. Cedrik powinien wziąć Ger. do łoża, myślę że oboje byliby zadowoleni. A wiadomości przesłane przez ptaki są bardzo niepokojące. Pięknie dziękuję za kolejny fragment i życzę dużo zdrowia. Pozdrawiam, Meg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę niespokojnie robi się na smoczej ziemi i jeszcze niejedna wiadomość zburzy spokój w sercu Cedrica. Szczęściem, ma na głowie piękną kobietę, którą jeszcze nie rozgryzł, a jej obecność coraz bardziej niepokoi jego zmysły.

      Usuń