piątek, 14 lutego 2014

Nathaniel - Rozdział 2_epizod 1




Twój ból, moja rozkosz

Pokój wyglądał jak wszystkie inne w tym przybytku: mroczny, nieco drapieżny, ale przede wszystkim służący do jednego – spełniania dziwnych zachcianek klientów.
Wiedział, dokąd Lola go prowadziła i co chciała mu zaproponować, mimo to widok kobiety całkowicie go zaskoczył. Czekała na nich, co mogło oznaczać, że uprzedzono ją o pojawieniu się Nathaniela do klubu.
Siedziała na obitym czarną skórą fotelu. Jedną nogę miała swobodnie przerzuconą przez poręcz, drugą opierała o podłogę. Kusa mini spódniczka zakrywała najwrażliwsze miejsca, nie pozostawiając jednak wątpliwości, że pod nią kobieta nic nie miała. Skąpy pasek czarnej skóry był jej całym odzieniem.
Każdy z sutków zdobiących idealne piersi przebity był maleńkim kolczykiem, bardziej przypominającym szpikulec, niż kobiecą biżuterię.
Dziewczyna miała ciemne włosy, luźno opadające na jej wytatuowane ramiona. Obrzuciła gości wyzywającym spojrzeniem, skupiając swój czujny wzrok na mężczyźnie, lustrując jego ciało od stóp do głów, być może zgadując, na co może sobie z nim pozwolić.
Nathaniel oparł się o ścianę. Obie kobiety przyglądały się mu z zainteresowaniem, ciekawe jego reakcji. Pierwsza wiedziała, co lubił i doskonale potrafiła spełniać jego popierdolone zachcianki. Druga wstała z fotela, pozwalając, by łańcuszki, którymi naszpikowano jej ciało, kusiły go delikatnym dzwonieniem. Miała długie, naprawdę piękne nogi, wąską talię oraz bujne piersi, dokładnie takie jakie Nat uwielbiał w kobietach. Kolczyki i tatuaże skutecznie podsycały rosnące w nim pożądanie.
„Niech to szlag trafi” – warknął w myślach anioł. Pustą butelkę po whisky wyrzucił gdzieś na korytarzu, a szkoda, bo cholernie mocno by mu się teraz przydała. Choć nie została w niej ani kropla alkoholu, przynajmniej mógłby się nią zdzielić w łeb. Co też go do kurwy nędzy podkusiło, by dzisiaj tu przyjść? Owszem, dobrze wiedział, co – chciał się pieprzyć, ostro i bez zahamowań. A to miejsce najlepiej ze wszystkich się do tego nadawało. Tylko, że na wszystkich czortów, nie spodziewał się, że Lola uszykuje dla niego wampirzycę.
Dziewczyna oblizała ciemne usta, pokazując mu końcówki kłów. Tym prostym gestem dała mu do zrozumienia, że wie, z kim ma do czynienia i tylko być może naiwna Lola, jako jedyna w tym pokoju, nie miała pojęcia, że zamknęła na dwudziestu metrach kwadratowych, dwoje odwiecznych wrogów.
Powinien ją zabić, o tak, aż go skręcało z chęci oderwania jej głowy od reszty ciała. Dużo bardziej jednak pragnął rzucić ją na kolana i pieprzyć, aż zabraknie jej sił, by krzyczeć. Zdecydowanie miał ochotę ją skrzywdzić.
– Zadowolony? – spytała słodkim głosikiem Lola.
– Żartujesz sobie ze mnie? – Posłał dziwce ostre spojrzenie. – Co niby mam z nią robić?
– Co tylko zechcesz – ofuknęła go. – Rita nie jest delikatną dziewczynką, możesz zrobić z nią naprawdę wszystko.
– Delikatność? – prychnął. – Wątpię, czy pamięta, co to znaczy. – „Kurwa mać”, przeklinał w myślach. Powinien stamtąd wyjść, naprawdę powinien, jednak jego fiut prężył się już w gotowości.
– To jak będzie, żołnierzyku? Czyżbym była dla ciebie za ostra? – Rita zakołysała biodrami, wypełniając pokój zapachem swojej płci. Doskonale wiedząc że tę subtelną woń czuł tylko on, drwiąc sobie z niego.
– Możesz nas zostawić – mruknął Nathaniel do rudej dziwki.
Wampirzyca uniosła głowę do góry, uśmiechając się do niego szeroko, teraz już bez skrępowania ukazując, swoją prawdziwą naturę.
– Nie będę dla ciebie miły – rzucił anioł, kiedy zostali sami.
Wzruszyła ramionami.
– A myślisz, że ja będę, aniołku?
– Gówno mnie obchodzi, co sobie myślisz – warknął, wyciągając ze szlufek spodni ciemny pasek i podchodząc do niej. – Zasada numer jeden – nie dotykasz mnie. Zasada numer dwa – nie odzywasz się bez pytania. Zasada numer trzy – wykonujesz każde moje polecenie. – Obszedł ją dookoła. – Za każdy przejaw nieposłuszeństwa, zostaniesz ukarana.
– Sądzisz, że będę cię słuchać? – zakpiła.
Pasek śmignął w powietrzu, spadając na jej pośladki, okryte tylko cienkim materiałem spódniczki. Syknęła, odsłaniając kły.
– Nie pozwoliłem ci mówić.
– Głupi sukinsyn! – warknęła, prosząc się o kolejny klaps. Nathaniel z radością spełnił jej kaprys.
Tym razem pisnęła, całkowicie świadoma bólu, jaki jej sprawił.
– Możemy się tak bawić w nieskończoność, wszystko zależy od ciebie. – Mężczyzna po raz kolejny obszedł ją dookoła. – To co, kontynuujemy? – zapytał.
Skinęła głową, a on uśmiechnął się szeroko, nie docenił jednak jej przebiegłości. W jednej chwili stała spokojnie, by potem rzucić się na niego z wyciągniętymi pazurami. Długie szpony przeorały mu ramię, jednak anioł nie na darmo był wojownikiem; odskoczył w bok, łapiąc wampirzycę za gardło. Szarpnęła się, ale zacisnął mocniej rękę. Przeciągnął ją przez pokój, wlokąc jak szmacianą lalkę, potem wierzgającą przycisnął do ściany.
– Lubisz być karana, prawda? – syknął prosto w jej usta. Nie odpowiedziała, zresztą nawet gdyby mogła, nie byłaby w stanie, tak mocno ściskał jej krtań. – Wyobraź sobie, że to dokładnie tak samo jak ja. – Przycisnął swe usta do jej, wyduszając na jej wargach bolesny pocałunek. Dopiero wtedy ją puścił. Upadła na podłogę, krztusząc się.
Nathaniel podszedł do łóżka. Ściągnął koszulkę przez głowę, na krwawiącą ranę na ramieniu, nie zwrócił najmniejszej uwagi. 
– Podejdź do mnie – rozkazał.
Po chwili wahania usłuchała go, pełznąc do niego na kolanach.
– Unieś ręce wysoko. – Anioł sięgnął po łańcuch zwisający z sufitu, do którego na końcu przytwierdzone były kajdanki. Sądząc po błysku metalu, zapewne srebrne. Wyszczerzyła kły, widząc, co chciał jej zrobić, ale mimo to uniosła ręce. Anioł zacisnął kajdanki na jej drobnych nadgarstkach. Skóra w kontakcie z metalem niemal natychmiast  pokryła się pęcherzami. Wampirzyca zniosła to jednak bez mrugnięcia okiem. Widać lubiła doświadczać bólu, podobnie jak on.
Wojownik przyjrzał się jej z zadowoleniem. Powoli rozpiął spodnie, a sztywny członek wyskoczył jak na zawołanie.
– Pokaż, co potrafisz – rzucił, zbliżając się do niej.
Bez zastanowienia wzięła go do ust, wkładając głęboko do gardła. Jęknął przymykając oczy. Jego dłonie zagłębiły się w ciemne włosy wampirzycy.
– Nie musisz być delikatna – warknął przez zęby. – Pamiętaj jednak, że jeśli mnie ugryziesz, urwę ci łeb. – Warknęła, mocniej zaciskając usta na jego męskości. Podobnie jak anioł doskonale wiedziała, że jedno jej ugryzienie wyśle go w inny wymiar bólu. W ślinie wampira była toksyna, na którą anioły były bardzo wrażliwe.
Ssała go i podgryzała, ściskając mocno ustami.
Jęczał, drżąc od nadmiaru rozkoszy i bólu. W końcu, nie wytrzymał i wyszarpnął kutasa z jej ust.
– Dość – warknął, cofając się o krok. Wampirzyca oblizała usta, patrząc na niego z rosnącym apetytem. Delikatny odór palonej skóry wypełniał pokój, ręce skute kajdankami, płonęły. Ból, jaki temu towarzyszył, podniecał ją, wierciła  się, kręcąc pośladkami, pojękując z niespełnienia.
– Odwróć się i wypnij tyłek – zażądał anioł.
Posłuchała go nader chętnie, a on chwycił jej pośladki i wbił się w nią jednym mocnym pchnięciem.
Krzyknęła, zaciskając dłonie na kajdankach, z rozkoszą przyjmując ból, płynący przez jej ciało. Nie był delikatny, ujeżdżał ją mocno, uderzając w nią raz za razem, nie zwracając uwagi ani na jej ciało ani na jej przyjemność, liczył się tylko on.
Anioł przyśpieszył, jego ruchy stały się intensywniejsze, brutalniejsze, chwilę później krzyknął głośno i znieruchomiał.
Kilka minut zajęło mu dojście do siebie, wampirzyca przez cały ten czas siedziała cicho, z jego fiutem wciśniętym między pośladkami.
W końcu odsunął się od niej. Chwycił za kajdanki, by uwolnić dziewczynę, potem podszedł do łóżka i położył się na nim na wznak, jego fiut ciągle sterczał na baczność, niezmęczony wcześniejszymi zmaganiami.
– Teraz twoja kolej – mruknął do niej. – Możesz mnie ugryźć, chcę poczuć prawdziwy ból.
Uśmiechnęła się do niego okrutnie. Natychmiast też wskoczyła na niego, rzucając się mu do gardła.

3 komentarze:

  1. Dziekuję z niegrzecznego aniołka. Z niecierpliwością czekam na kolejny fragment.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dziekuje i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń